Kreta - Analipsis - Golden Star ****

O ile dobrze pamiętamy to był 4 stycznia 2011r, kiedy wspólnie ze znajomymi wybraliśmy się do biura  podróży, aby wybrać wycieczkę. Od samego początku wiedzieliśmy że będzie to albo Turcja, albo Kreta :). Po krótkiej prezentacji wycieczek przez Pana w biurze podróży decyzja zapadła - LECIMY NA KRETĘ.

  Może najpierw o tym co zaważyło na tym, że właśnie Kreta a nie Turcja. Otóż każdy kto był w krajach muzułmańskich doskonale wie, że czasem trzeba mieć anielską cierpliwość do muzułmanów wciągających nas do swoich sklepów abyśmy coś u nich kupili. Więc czasem zwykły spacer przeobrażał się trochę w pole bitwy pomiędzy nami a sklepikarzami :). Inaczej właśnie jest z krajami europejskimi, tam można swobodnie podróżować, zwiedzać i chodzić praktycznie we wszystkie miejsca nie zważając na ludność lokalną.

O SAMEJ KRECIE

Kreta jest największą z greckich wysp, a piątą co do wielkości na Morzu Śródziemnym. Ma 260 kilometrów długości i do 60 kilometrów szerokości. Położona jest na południe od Cykladów, oddzielona od wybrzeża afrykańskiego Morzem Libijskim. Wyspa ma 8336 kilometrów kwadratowych powierzchni, z czego zdecydowaną większość pokrywają góry.
Klimat Krety ma cechy umiarkowane jak i subtropikalne. Średnia roczna opadów wynosi 640 mm. Lato jest gorące i suche, temperatura spokojnie przekracza 30 stopni. W zimie jest chłodniej, ale wtedy z kolei temperatura w ciągu dnia raczej nie spada poniżej 12 stopni. Zimą pada deszcz, a w górach jak najbardziej śnieg – pokrywa szczyty górskie od listopada do maja.


Dzień Pierwszy - Wylatujemy :)

Wylot  mieliśmy z Poznania o godzinie 4:30, po przybyciu na lotnisko jakieś dwie godziny wcześniej, okazało się że niema naszej listy pasażerów, za co firma TUI powinna dostać po głowie. Wszyscy pasażerowie lecący z tego biura zmuszeni byli czekać i patrzeć jak innych odprawiają, a my czekaliśmy i nikt nie był w stanie udzielić nam informacji co dzieje się z nami. Po jakimś czasie nasza lista została dowieziona i mogliśmy zostać odprawieni. 
Jesteśmy już na pokładzie naszego  boeinga 737 z lini ENTER AIR, powolutku kołujemy na pas startowy, zaczynamy się uśmiechać do siebie i cieszyć, że opuszczamy nasze super deszczowe lato.

TAKA POGODA NAS POŻEGNAŁA - BUUUU



A TAKA PRZYWITAŁA NA MIEJSCU :)


Po wylądowaniu udaliśmy się po bagaże i do naszej rezydentki. Po dojściu do Niej zostaliśmy miło przywitani i wręczono nam po butelce wody ( co miło nas zaskoczyło ). Rezydentka pokierowała nas do autokaru i po kilku minutach jechaliśmy już do naszego hotelu. Od lotniska do naszego hotelu było jakieś 30 minut drogi, więc za nie długą chwilę byliśmy już na miejscu. Hotel na pierwszy rzut oka miło nas zaskoczył, składał się z budynku głównego i kilku mniejszych. Pani w recepcji przywitała nas bardzo miło, wręczyła klucze do pokoi i wskazała budynek w którym się znajdował nasz pokój. 

NASZ POKÓJ

"Nasz apartament" wyposażony był w telewizor z płaskim ekranem (odbierał nawet TV POLONIA), telefon, sejf (za dopłatą - płaciliśmy chyba 7 euro za cały pobyt tygodniowy), lodówkę, balkon z widokiem na ogród i oczywiście klimatyzację.






Po oględzinach pokoju szybciutko wskoczyliśmy w stroje kąpielowe i kąpielówki, po czym udaliśmy się nad basen. Popluskaliśmy się trochę w wodzie, dziewczyny wypiły pierwsze kreteńskie drinki,a faceci po piwku :). 

Oto nasza najmłodsza i czasem chyba bardziej zwariowana osoba niż my :)

AMANDA W SWOIM ŻYWIOLE



Pierwszy dzień zleciał bardzo szybko, do tego jeszcze zmęczenie dawało się we znaki, po kolacji wyszliśmy trochę na spacer w miasto, a po powrocie wylądowaliśmy w hotelowym barze i zajęliśmy się degustacją regionalnych alkoholi :)










Dzień Drugi - Słodkie Leniuchowanie - Szukamy Samochodu - Planujemy Wycieczki :)

Jak to się mówi - Kto rano wstaje temu Pan Bóg daje :). Więc dlatego rano wstaliśmy i pierwsze co zrobiliśmy, to zarezerwowaliśmy dobre miejscówki przy basenie (dobra rada dla innych turystów - dobrze jest zarezerwować sobie wcześnie leżak, gdyż w późniejszych godzinach może ich brakować), po czym udaliśmy się na śniadanie. Zaraz po śniadanku, wylądowaliśmy przy basenie wraz z mapą i przewodnikiem Krety. Pierwszym naszym planem był wyjazd do Kissamos, by dalej wsiąść na statek i udać się na wyspę Balos (na której woda lśni turkusowym blaskiem). Skoro decyzja zapadła i mieliśmy plan na następny dzień, bez skrupułów wskoczyliśmy do basenu. Było dopiero około godziny 10 rano a słońce grzało już naprawdę ostro ( udając się na Kretę między lipcem a sierpniem nie myślcie sobie że filtr 15 czy 20 Wam pomorze - z doświadczenia i z przeżycia tego na własnej skórze wiem że po użyciu filtra 20 nabawicie się niezłego poparzenia, od razu należy stosować filtr 30 i więcej ). W hotelu było dosyć dużo polaków, przy basenie poznaliśmy panią, która była już tu od kilku dni - zaczęliśmy wypytywać jej o tutejsze atrakcje, hotel i okolice. Jednak zbyt wiele informacji od niej nie wyciągnęliśmy, gdyż ona skupiła się wyłącznie na jedzeniu ( muszę przyznać że zaszokowała nas opowieściami ). Dowiedzieliśmy się, że wiecznie jest to samo, na śniadanie non stop parówki, na obiad zupa pomidorowa sama woda bez ryżu czy makaronu ( a okazuje się że zwyczajnie tak tam wyglądają zupy, są to bardziej a la kremy a nie ciężkie i tłuste zupy jakie jada się u nas w Polsce ). No więc wybiła godzina 13 i w pośpiechu udaliśmy się sprawdzić czy rzeczywiście tak jest. Po wejściu na stołówkę muszę przyznać że mi kopara trochę opadła. Do wyboru różnego rodzaju mięsa, warzywa na ciepło, ryby z grilla i nie tylko, ziemniaki, frytki itp. do tego zawsze inny deser, świeże owoce i lody. Być morze my jesteśmy mniej wybredni, ale naprawdę ciężko było chodzić tam głodnym.


O to kilka przykładów jedzenia 
Śniadania, lunch i obiadokolacja podawana była w formie bufetu. Poza tym w ciągu dnia w barze przy basenie podawane były napoje (kawa, herbata, soki, woda, tzw. soft drinki, lokalne wino i lokalne alkohole (ouzo, raki, brandy, wódka, rum). W określonych godzinach podawany był podwieczorek przy basenie (kawa lub herbata i zawsze jakieś ciastka). 









Po obfitym obiedzie ponownie udaliśmy się nad basen, jeszcze trochę popluskać się :)


 Wieczorem po kolacji poszliśmy do miasta wynająć samochód. Wypożyczalni jest naprawdę sporo, i w sumie w każdej ceny są bardzo podobne, należy zwrócić tylko uwagę na to aby auto było z pełnym ubezpieczeniem również opon i podwozia, My zdecydowaliśmy się na Seata Ibiza, całkowity koszt wypożyczenia samochodu na trzy dni to 110 euro. Po spisaniu umowy i dokonaniu opłaty odjechaliśmy naszą Ibizą w głąb miasta, a i przy okazji mogłem zrobić kilka zdjęć zachodzącego słońca i naszego hotelu :)



Nasz Hotel
 Hotel Golden Star, w którym przebywaliśmy znajduje się przy plaży na północnym wybrzeżu Krety, w wypoczynkowej miejscowości Analipsis. Kompleks wypoczynkowy został niedawno odnowiony. Na terenie hotelu znajduje się dosyć duży basen o nieregularnym kształcie ze zjeżdżalnią (która w trakcie naszego pobytu często się psuła), brodzik dla dzieci. Ponadto hotel posiada ogród z alejkami, na którym mieści się plac zabaw dla dzieci. Hotel posiada również salę TV, robiący duże wrażenie taras słoneczny, parking, amfiteatr (w którym codziennie odbywały się przedstawienia dla dzieci).


Dzień Trzeci - Wyruszamy Zwiedzać Wyspę

Zaraz po śniadaniu zapakowaliśmy się do samochodu i wyruszyliśmy w kierunku Kissamos do którego mieliśmy jakieś 
190 km, niestety nie udało nam się tam dojechać. Po drodze okazało się że nie zdążymy na statek i tu przestroga dla wybierających się w tam. Na krecie przejechać 100 km to nie to samo co przejechać ten sam dystans w innej części europy, nie zwracajmy uwagi na ilość kilometrów, ale na drogi po których będziemy jeździć, bo tak naprawdę to ma tam prawdziwe znaczenie jeśli chodzi o czas przejazdu. Zdarza się tak, że 100 km będziemy jechali np. trochę ponad godzinę, a czasem 30 km pokonamy w dwie. Zmuszeni byliśmy zmienić plany wycieczki i udaliśmy się na południowy zachód, a dokładniej na jedną z najpiękniejszych plaż krety ELAFONISI.  Tego dnia to była nasza najdłuższa trasa jaką przejechaliśmy, ale naprawdę było warto. Widoki jakie mijaliśmy po drodze były przepiękne. Większą część trasy jechaliśmy wąskimi i górzystymi drogami, wzdłuż naprawdę zapierających dech w piersiach przepaściami.


















Po drodze mijaliśmy masę kapliczek



Ruszyliśmy w dalszą drogę, by w końcu móc wykąpać się w morzu i zobaczyć tę piękną plaże. Po jakiejś godzince drogi ujrzeliśmy przepiękny widok rozciągającej się niemal jak jakiejś błękitnej laguny plażę, wiedzieliśmy że to ta plaża, że jesteśmy na miejscu :). Zaparkowaliśmy auto i udaliśmy się na plażę, była naprawdę piękna. Chciałoby się na niej zostać i nigdy nie musieć jej opuszczać.
Elafonisi to niewielka wyspa znajdująca się na końcu południowo-zachodniego skraju Krety. Płytka laguna, ciepła i krystalicznie czysta woda o barwie przechodzącej od zieleni, aż do głębokiego błękitu to cechy charakterystyczne plaży. Ta niesamowita mieszanka barw sprawia, że Elafonisi bez problemu mogłoby startować o miano egzotycznego raju.










Po błogim leżakowaniu udaliśmy się w drogę powrotną do Analipsis. Postanowiliśmy jednak zaczepić o miasto RETHYMNON aby zobaczyć Port Wenecki, a i przy okazji przekąsić coś dobrego. Po dotarciu na miejsce miasto mile nas zaskoczyło, znajduje się tam sporo wąskich i starych uliczek którymi doszliśmy do portu ( warto go oglądać nocą ponieważ za dnia nie wygląda tak urokliwie ). 













Dzień Czwarty -  Knosos i Plaża Matala

 Jak zwykle po śniadaniu ruszyliśmy w drogę tym razem do Knosos zobaczyć ruiny pałacu minojskiego. Od razu uprzedzam że warto do niego jechać wcześnie rano choćby z powodu późniejszych kolejek do kasy biletowej :). Po drugie będąc tam koło południa słońce tak grzeje, że zdarzają się nawet omdlenia u czekających w długiej kolejce aby zobaczyć salę tronową.
Ruiny Pałacu Minojskiego to najsłynniejszy i największy kompleks pałacowy, a zarazem jedno z najważniejszych miejsc turystycznych Krety. Ukazuje bardzo sugestywny obraz pierwszej wysoko rozwiniętej kultury w Europie.








Po zwiedzeniu ruin pałacu udaliśmy się w dalszą drogę na plażę hipisów MATALĘ - jest to naprawdę przepiękna plaża otoczona wapiennymi skałami w której znajduje się mnóstwo jaskiń, które niegdyś zamieszkiwali właśnie hipisi.






To właśnie na tej plaży postanowiłem w końcu trochę ponurkować i zwiedzić Kreteński świat podwodny :)








Z uwagi na wczesną porę powrotu do hotelu postanowiliśmy udać się jeszcze tego dnia do CRETA AQUARIUM, w którym mieliśmy bliskie spotkanie z rekinem i innymi cudami podwodnego świata :)










Dzień Piąty - Agios Nikolaos
  
Miasteczko Agios Nikolaos położone jest na zachodnim wybrzeżu zatoki Mirambellou. Główną atrakcją turystyczną jest słodko wodne jezioro Voulismeni w samym centrum miasteczka. Cumujące kolorowe rybackie łodzie i małe statki stwarzają bajecznie swojski klimat. Wokół akwenu jeziora oraz zatoki, rozmieściły się liczne tawerny, restauracje i sklepy. 
Po dotarciu na miejsce zaparkowaliśmy auto na płatnym parkingu i ruszyliśmy zwiedzać miasto. Zwiedzanie zaczęliśmy właśnie od zatoki i jeziora, następnie przez miasto udaliśmy się zobaczyć ogromny port jachtowy. W drodze powrotnej postanowiliśmy wypić prawdziwą grecką mrożoną kawę, która naprawdę potrafi postawić na nogi :)












 
Opuszczając to piękne miasteczko postanowiliśmy pojechać jeszcze na płaskowyż LASHITHI,
oraz do klasztoru sióstr zakonnych po wezwaniem NAJŚWIĘTSZEJ MARII PANNY OD SERC.
Naprawdę polecamy - widoki są tam przepiękne :)














Dzień Szósty - Wypoczynek

To już przedostatni  nasz dzień, który postanowiliśmy spędzić na robieniu zakupów i słodkim leniuchowaniu przy basenie, oraz spożyciu ouzo i raki :)


















Dzień Siódmy - Wylatujemy do Polski :(

Bardzo smutno i ciężko było się rozstawać z Kretą to naprawdę piękna wyspa. Siedem dni to zbyt mało, aby zwiedzić chociaż połowę wyspy nie mówiąc o popłynięciu na Santorini. Z czystym sumieniem mogę polecić wakacje na wyspach greckich jednak tydzień to zbyt krótko aby złapać trochę słońca i jeszcze pozwiedzać dlatego jeśli macie możliwość lecieć tam na dłużej niż te 7 dni to nie zastanawiajcie się nad tym.





 Lato 2012 - postaramy się przybliżyć Wam podróż samochodem i wypoczynek na Słonecznym Brzegu w Bułgarii :)